O CO PYTACIE
NAJCZĘŚCIEJ?

01

"Ile to kosztuje i dlaczego nie jest tak tanio jak w markecie?"

Dobre rzeczy kosztują. Nie płacisz tu za "markę" i logo. Płacisz za lite drewno, które schło latami, za systemy zawiasów, które przeżyją Twoje dzieci, i za moje plecy, które to wszystko obrabiają. Nie używam tanich zamienników, bo mnie na to nie stać – nie mam czasu na poprawki i reklamacje. Wycenę dostaniesz uczciwą: za materiał, za prąd i za mój fach. Proste.

02

"Długo trzeba czekać?"

Dłużej niż na hot doga z Żabki, krócej niż na budowę autostrady. A serio: to ręczna robota. Żywica musi zastygnąć (chemia nie słucha próśb), olej musi wniknąć w pory, drewno musi mieć odpowiednią wilgodność. Nie przyspieszam procesów suszarką, żeby wypchnąć towar. Czekasz, bo chcesz dostać produkt, który nie rozleci się po roku. Konkretny termin podaję przy wycenie i – jak pisałem w zasadach – dowożę go.

03

"Mam zdjęcie z Pinteresta. Zrobisz mi to samo?"

To samo? Nie. Zrobię to lepiej. I po naszemu. Nie jestem ksero, jestem stolarzem. Zdjęcia z netu traktujemy jako inspirację – łapiemy klimat, który Ci się podoba, ale projekt dopasowujemy do Twojego wnętrza i Twoich potrzeb. Dzięki temu masz pewność, że sąsiad nie kupi tego samego na wyprzedaży.

04

"Co jak wyleję wino albo postawię gorący kubek?"

To są meble do życia, a nie do muzeum. Wszystko zabezpieczam topowymi preparatami. Wino? Wycierasz ścierką i zapominasz. Gorący garnek? Użyj podkładki, szanujmy się. Ale najlepsze w litym drewnie jest to, że jest odnawialne. Jak za 10 lat Twoje dziecko porysuje stół cyrklem – szlifujemy, olejujemy i wygląda jak nowy. Płyta wiórowa tego nie potrafi.

05

"Mieszkam na drugim końcu Polski. Wyślesz to?"

Jasne. Małe rzeczy (deski, płaskorzeźby) ładuję do paczkomatu, a przy dużych tematach (stoły, kuchnie) – organizuje odpowiedniego kuriera albo wsiadam w busa i jadę do Ciebie jeśli się odowiednio dogadamy. Montuję osobiście, bo ufam tylko swojej poziomicy. Odległość to tylko liczba kilometrów.

06

"Czy mogę wpaść do warsztatu zobaczyć jak idzie?"

Pewnie. Nie mam nic do ukrycia. Chcesz powąchać trociny, dotknąć surowej dechy przed zalaniem żywicą albo po prostu przybić piątkę? Zapraszam. Tylko daj znać wcześniej, żebym zdążył zmieść wióry i zaparzyć kawę.

Masz inne pytanie? Śmiało, pisz w zakładce Kontakt.